Ja zupełnie nie rozumiem jak to się stało, że ta pyszność nie trafiła na mój stół wcześniej?
Najlepsze w batatach jest to, że nie trzeba się specjalnie starać, żeby były pyszne. Pokroiłam je w kawałki (8 na jednego batata), lekko posmarowałam olejem kokosowym i zapiekłam w piekarniku. Trochę za długo, bo się przypiekły mocno, ale nie przypaliły, więc smak był idealny :)
Sosik to śmietana owsiana, łyżka wegańskiego majonezu, granulowany czosnek i pieprz cytrynowy. Pycha :)
Wpis krótki, zwięzły i na temat :D
wtorek, 3 marca 2015
wtorek, 17 lutego 2015
Spaghetti aglio e olio e peperoncino
Przez długi czas było to jedyne danie, które mogłam jeść w restauracjach włoskich. Potem okazało się, że gluten nie jest mim sprzymierzeńcem i nawet to wypadło. Za to w domu na bezglutenowym makaronie jest to szybki i pyszny obiad.
Oczywiście u mnie makaron bezglutenowy Schar, ale na zwykłym smakuje równie dobrze ;)
Składniki:
1 papryczka chili
3 ząbki czosnku
125ml oliwy
Pęczek pietruszki
Oliwę podgrzewamy na patelni. Dodajemy czosnek i chili i podsmażamy około 2 minut. Po wymieszaniu wszystkiego z makaronem posypujemy danie pietruszką i ewentualnie wegańskim parmezanem.
Pycha :)
Oczywiście u mnie makaron bezglutenowy Schar, ale na zwykłym smakuje równie dobrze ;)
piątek, 6 lutego 2015
Pieczone ziemniaki w marynacie z przyprawami
Wracam do szybkich i tanich dań. Dawno temu żyłam w świecie, w którym ziemniaki, kotlet i surówka to był wzorcowy obiad. Gdy zamieszkałam razem ze swoim Mężem ziemniaki na lata zniknęły z naszej diety. Stały się wręcz rarytasem.
Aktualnie przeżywają swój renesans, zwłaszcza w formie pieczonej.
Ile można jest pieczone ziemniaki? Oj, dużo! Zwłaszcza jak się zmienia dodawane do nich przyprawy. Ostatnio mój ulubiony zestaw to oliwa + słodka papryka + dwa ząbki czosnku + bazylia. Jak w tym wymoczyć ziemniaki i zapiec mamy pyszny i łatwy dodatek do obiadu. U nas z fasolką z Kaufland. Palce lizać :)
Ekspresowy, łatwy obiad. Dla mnie rewelacja :)
poniedziałek, 2 lutego 2015
Honey, I'm home!
No dobra, tytuł lenia roku 2014 w kategorii prowadzenie bloga bezsprzecznie należy się mi ;) Myślałam nawet, czy go nie zamknąć, ale jest to dla mnie najłatwiejszy sposób na odnalezienie moich przepisów, więc tak sobie wisiał i czekał na lepsze czasy. I jeśli starczy mi zapału, to te "lepsze czasy" właśnie nadeszły ;)
Mimo ciszy dużo fajnego jedzenia przewinęło się przez mój brzuszek i mam nawet trochę zdjęć, którymi się z Wami podzielę (o ile jeszcze ktoś tu zagląda i chce o tym czytać :P). Nie wrzucałam ich tutaj, ale dzieliłam się tymi smakołykami na grupie na Facebook'u, którą każdemu polecam - What FAT Vegans Eat :) Nie polecam zaglądać tam na głodniaka.
Chciałam też wyrazić swój zachwyt książką Marty Dymek "Jadłonomia" (każdy pewnie o niej słyszał, ale jeszcze nie miałam okazji podzielić się opinią). Przepisy w niej zawarte to istna orgia smaków. Przyprawy i produkty, które ze sobą łączy nadają każdej potrawie wyjątkowy smak. Jesteśmy nią zachwyceni, a zwłaszcza mój Mąż, który uwielbia eksperymentować w kuchni. Trzy najlepsze przepisy, które do tej pory zrobił to moim zdaniem:
Okres świąteczny minął mi pod znakiem przygotowywania potraw, które wychodzą mi najlepiej. Tak oto, jak co roku, na stole pojawiły się:
Mimo ciszy dużo fajnego jedzenia przewinęło się przez mój brzuszek i mam nawet trochę zdjęć, którymi się z Wami podzielę (o ile jeszcze ktoś tu zagląda i chce o tym czytać :P). Nie wrzucałam ich tutaj, ale dzieliłam się tymi smakołykami na grupie na Facebook'u, którą każdemu polecam - What FAT Vegans Eat :) Nie polecam zaglądać tam na głodniaka.
Chciałam też wyrazić swój zachwyt książką Marty Dymek "Jadłonomia" (każdy pewnie o niej słyszał, ale jeszcze nie miałam okazji podzielić się opinią). Przepisy w niej zawarte to istna orgia smaków. Przyprawy i produkty, które ze sobą łączy nadają każdej potrawie wyjątkowy smak. Jesteśmy nią zachwyceni, a zwłaszcza mój Mąż, który uwielbia eksperymentować w kuchni. Trzy najlepsze przepisy, które do tej pory zrobił to moim zdaniem:
Zupa szparagowa z prażonymi migdałami. (W tle) cukinie faszerowane papryką, bakłażanem i cebulą.
Kardamonowo-cynamonowe placki z pora z pesto (ślinka mi cieknie jak na nie patrzę ;))
Egg(less) Nog czyli coś na wzór ajerkoniaku, ale bez jajek
Mój ulubiony tofurnik
...i to w kilku wersjach :)
"Dorsz" w pomidorach.
Za dorsza robiły schabowe kotlety sojowy owinięte w nori (pomysł i przepis mojego Męża). Teściowa nie podejrzewając, że obok ryby to nawet nie leżało, zjadła i zupełnie się nie połapała, że to danie wegańskie ;)
Oczywiście nadal jestem leniuszkiem i kiedy tylko mogę robię rzeczy, które nie wymagają dużo wysiłku. I gdy w Kaufland pojawiły się bezglutenowe spody do pizzy Schar od razu życie stało się łatwiejsze ;)
Pizza z sosem pomidorowym z puszki, smażona cebulką, kawałkami nuggets'ów z Vegetarii i "serami" Daiya i Violife.
Czasami, gdy mam dość bycia na diecie bezglutenowej pozwalam sobie na małe ustępstwa i robię np. "chili sin carne" ze świeżą rukolą i sosem czosnkowym owinięte w tortillę.
Oczywiście regularnie staram się odwiedzać berliński Veganz, co bardzo przyjemnie ułatwia mi życie ;)
To jak? Mam wrócić na stałe? Będzie ktoś czytał te wypociny? ;)
czwartek, 22 maja 2014
vegezone.pl i Mąż gotuje
Znowu zrobiłam zakupy w vegezone.pl :) Tym razem postanowiłam wypróbować kosmetyki Zielone Labratorium.
Masło do ciała jest gęste, świetnie nawilża i obłędnie pachnie. Jabłko i lawenda z nazwy, a pachnie mocno cynamonowo ^^ Szampon ma zapach bardziej ziołowy, ale przyznam, że jeszcze go nie wypróbowałam. Polecam się przekonać na własnej skórze jakie to są fajnie, wegańskie kosmetyki.
Skusiłam się też na obrazek z króliczkami, który obecnie wisi w mojej kuchni. Jest przeuroczy :D
Kulinarnie za to znowu zastój. Dobrze, że mam Męża, który gotuje dla mnie, gdy wyczerpana wracam z pracy :) Ostatnio czekałam na mnie pomidorówka ze świeżych pomidorów, schabowe kotlety sojowe w beszamelu z ziemniaczkami z koperkiem i surówką z czerwonej kapusty gotowanej na parze, z zeszkloną cebulką i melonem (Tak! To połączenie się sprawdza :D)
Wegańsko, bezglutenowo i pysznie ^^
środa, 14 maja 2014
Bezglutenowa i NIEmleczna kanapka
Na ten pyszny deser trafiłam gdzieś w czeluściach Facebooka. Zamiast mąki pszennej użyłam mieszanki uniwersalnej do wypieków Schar. Wyszło doskonałe.
Jeśli ktoś nie lubi bardzo słodkich rzeczy polecam użyć mniej cukru. Jednak ponieważ przygotowuje się to ekspresowo i jest banalnie proste w wykonaniu polecam takie kanapki na leniwe dni, kiedy zjadłoby się coś słodkiego, a ma się leniuszka i nie chce się siedzieć długo w kuchni ;)
Jeśli ktoś nie lubi bardzo słodkich rzeczy polecam użyć mniej cukru. Jednak ponieważ przygotowuje się to ekspresowo i jest banalnie proste w wykonaniu polecam takie kanapki na leniwe dni, kiedy zjadłoby się coś słodkiego, a ma się leniuszka i nie chce się siedzieć długo w kuchni ;)
Składniki:
Ciasto;
- 1 2/3 szklanki mąki
- 3/4 szklanki cukru (najlepiej brązowy)
- 1/2 szklanki kakao
- 1/3 margaryny (Alsan)
- 2 łyżki mąki sojowej (ponieważ ma służyć jako zamiennik jajka ja użyłam NoEgg, ale różne skrobie też się powinny nadać)
- 2 łyżeczki proszku do pieczenia
- szczypta soli
- 1 szklanka mleka sojowego (naturalne będzie dobre, bo nie będzie za słodkie)
Krem:
- 1 1/4 szklanki śmietanki do ubijania
- 1/4 szklanki stabilizatora do śmietanki - nie wiedziałam czego można użyć, ale 1 opakowanie śmietan fixu wystarczyło :)
- 2 łyżeczki soku z cytryny
Oryginalny przepis wymagał dodania cukru do kremu, ale uważam, że jest to przesada. Śmietanka i tak jest słodka sama w sobie. Ale każdy robi według własnego uznania :)
Piekarnik nagrzewamy do 180oC z termoobiegiem.
Wszystkie składniki na ciasto miksujemy. Masę wylewamy na blachę przykrytą papierem do pieczenia na grubość ok. 3mm. Pieczemy ok. 8 minut. Po wyjęciu z piekarnika należy ciasto wystudzić przez 15 minut.
Kroimy je w prostokąty. mi wyszło 10 części, czyli 5 dosyć sporych "kanapek".
Śmietankę ubijamy razem z fixem i sokiem z cytryny. Smarujemy nią kanapki przed złożeniem. Ja dodatkowo posypałam krem mieszanką przypraw do ciast.
PYCHA :D
Wszystkie kupne ciastka tego typu mogą się schować ;)
czwartek, 8 maja 2014
"Kurczak" po seczuańsku
Nigdy nie jadłam kurczaka po seczuańsku, ale poszukując dzisiaj przepisu na szybki obiad postanowiłam go wypróbować w wegańskiej wersji.
Przyprawy do smaku (pieprz kajeński będzie idealny)
Tofu pokrojone w drobne kostki mieszamy w misce ze skrobią ziemniaczaną.
Na jednej patelni podsmażamy cebulkę na łyżce oleju. Na drugiej tofu obtaczane w skrobi razem z wyciśniętym czosnkiem. Gdy tofu zacznie się rumienić, a czosnek zmieni kolor na niebieskawy ;) dodajemy sos sojowy, ocet winny, wodę i cukier. Gdy sos zacznie gęstniej dodajemy cebulkę i całość przez chwilę dusimy pod przykryciem. Na koniec doprawiamy według uznania :)
Smacznego!
Tak wyglądało to danie na patelni :)
Składniki:
2 kostki tofu - 1 tradycyjna i 1 marynowana
3 łyżki stołowe skrobi ziemniaczanej
2 łyżki oleju roślinnego do smażenia
4 ząbki czosnku
5 łyżek sosu sojowego
1 1/2 łyżki białego octu winnego
1/4 szklanki wody
1 łyżeczka brązowego cukru
3 nieduże cebulePrzyprawy do smaku (pieprz kajeński będzie idealny)
Tofu pokrojone w drobne kostki mieszamy w misce ze skrobią ziemniaczaną.
Na jednej patelni podsmażamy cebulkę na łyżce oleju. Na drugiej tofu obtaczane w skrobi razem z wyciśniętym czosnkiem. Gdy tofu zacznie się rumienić, a czosnek zmieni kolor na niebieskawy ;) dodajemy sos sojowy, ocet winny, wodę i cukier. Gdy sos zacznie gęstniej dodajemy cebulkę i całość przez chwilę dusimy pod przykryciem. Na koniec doprawiamy według uznania :)
Smacznego!
Pyszne, pożywne i łatwe w przygotowaniu :) W tle mój kubek z vegezone.pl
Subskrybuj:
Posty (Atom)


























