Happy Cow

HappyCow's Compassionate Healthy Eating Guide

środa, 2 października 2013

Ser Vegan Gourmet i mleko Provamel

Kolejna porcja produktów z Berlina. Wypatrzyliśmy ser, który wygląda jak Daiya i na próbę wzięliśmy dwa rodzaje - Cheddar Style i Mozarella Style.
Na pierwszy ogień poszedł Cheddar. Jakie są moje wrażenia? Daiya to to na pewno  nie jest. Ser ma ostry smak, mocno sztuczny, nie ciągnie się zapieczony i niestety zupełnie mi nie smakuje. Daiya jest specyficzna, trochę sztuczna, ale smaczna, tego natomiast nie tknę więcej. Dam jeszcze szansę mozarelli.


Grzanki z "salami" i tym oto serem wyglądają tak. Ser się nie rozpuścił i jak już wspomniałam nie smakował za dobrze :/

Natomiast to mleko ryżowo - migdałowe jest przepyszne. Nie ma dodatku wapnia, czy witaminy B12, ale smakowo to jeden z lepszych napojów mlekopodobnych jakie piłam :) Polecam spróbować!

niedziela, 29 września 2013

"Serki" topione i kolejny krzyżyk

To ja zacznę od tego, że jestem stara :P No może nie stara, ale starsza i pojawiła mi się trójka z przodu, więc przezywam okropnie .
Jednak urodziny należały do bardzo udanych i będę miała co wspominać :) Najpierw wybraliśmy się do Poznania i Ekowiarni po zamówiony przez mojego Męża tort ^^ Pyszny, słodki, wegański tort! Pierwsze kawałki zjedliśmy jeszcze na miejscu :P

Początkowo myślałam, że po bokach ma papier, ale okazało się, że to czekolada :D

Mam potwornie żylaste ręce na tym zdjęciu :P

Tort był doskonały, chociaż nie przepadam za słodyczami i po pierwszym kawałku miałam dość do końca dnia :D

Następnego dnia wybraliśmy się z Małżonkiem do Berlina i jak zawsze zostawiliśmy trochę kasy w Veganz ;) Tym razem będę Wam pokazywać specjały pojedynczo. Na pierwszy rzut poleciał "serek" topiony No-Muh. Uwielbiam ich odpowiedniki serów i chociaż nigdy nie byłam fanką serków topionych, to chciałam tego spróbować. Moje wrażenia? Smakuje tam samo jak inne sery No-Muh, tyle, że można go rozsmarować ^^ Bardzo fajny produkt.


Do śniadania zjadłam też deserek z nasion chia, mango i mleczka kokosowego. Uwielbiam!


A to już całość na świeżutkiej bułce z kiełkami rzodkiewki, rzodkiewką i pietruchą :) 
Niedzielne śniadanie pochłonięte ;)

czwartek, 5 września 2013

Zaskakujące Tofu

Wczoraj odwiedziłam dobrą znajomą w herbaciarni "U Flory" w Słupsku. Tam między aromatycznymi przyprawami, egzotycznymi kawami i olbrzymim wyborem herbat wypatrzyłam książkę "Zaskakujące tofu" i postanowiła ją kupić.
Pierwsze co mnie zaintrygowało to serki śniadaniowe na słodko. Sprawdzają się idealnie zamiast twarożku na słodko, lub serka homogenizowanego.
Oczywiście okazało się, że nie mam składników na żaden z przepisów, więc improwizowałam :)



Wzięłam pół kostki silken tofu, pastę waniliową, cukier brązowy, kapkę waniliowego mleka sojowego (odrobinkę, żeby nie było zbyt rzadkie). Wszystko wymieszałam i wyszedł bardzo smaczny śniadaniowy serek :)


Ekspresowe i bardzo smaczne śniadanko :)


niedziela, 1 września 2013

Zmiany, zmiany.

W moim życiu same zmiany. Za dużo się dzieje i zaniedbuje wiele rzeczy, w tym blogowanie.
Z tych najciekawszych nowości - powiększyła się nam rodzinka :) O dwa małe, czarne jak sadza kocurki! Dostały imiona Zdrapek i Poharatka :) To żywe srebra znalezione przez mojego psa na polu jako kocie niemowlęta, głodne i zakleszczone. Pierwsze tygodnie "bawiłam" się w karmienie ich przez butelkę, ale teraz już jedzą zupełnie samodzielnie. Początkowo mieliśmy im znaleźć dobry dom, ale jak to zwykle bywa, zakochałam się w nich ekspresowo i już o oddaniu nie było mowy :)


Teraz za to każda czynność w domu ma dodatkowych uczestników :) Nie mogę w spokoju nic zjeść, ani nawet umalować się rano. 


Zrobienie zdjęcie bez kota w kadrze też nie jest wykonalne. 
Na śniadanie za to dzisiaj nie było nic wyszukanego. Chai z nowym mlekiem: ryżowo - orzechowo - migdałowym z Rice Dream. Pycha! Do tego parówki Polsoja, pomidory ze śmietaną owsianą, bazylią i pieprzem cytrynowym oraz zapiekany chlebek. Wystarczyło, żeby się najeść. 


Byłam też w Wiedniu, który jest moim miastem marzeń i tam naładowałam baterie na kolejne pół roku.


Zweigelt <3


Moomin tez ma się dobrze. Jest pełny energii jak zawsze i czasami nie nadążam za nim ;)



Mam nadzieję, że wreszcie będę miała okazję powrócić do regularnego blogowania i pokazać Wam jakieś fajne potrawy. Na razie jednak to wszystko pozostaje w fazie życzeń :/

środa, 17 lipca 2013

Moja ulubiona tortilla

W wakacje, kiedy jest ciepło, uwielbiam dania łatwe w przygotowaniu, które można jeść cały dzień i które szybko sycą. Tortilla z fasolą kidney spełnia wszystkie te wymogi! W dodatku jest pyszna ^^



Pomysł na sos pod tytułem "Zobaczmy co mamy w szafkach i lodówce" :P

A co znalazłam?
Fake meat w sosie słodko kwaśnym, ser Daiya w stylu cheddar, fasolę kidney w puszce, dwie puszki całych pomidorów, czerwoną cebulę, czerwoną paprykę, kapustę pekińską, śmietanę owsianą Oatley, czosnek (2 ząbki), majonez ryżowy i cytrynę.

A jak z tego powstało nadzienie?
Na jednej patelni zeszkliłam cebulkę, a na drugiej dusiłam pomidory aż większość wody odparowała. Do cebulki dodałam fake meat, paprykę i zalałam to odrobiną sosu sojowego. Po chwili zalałam to pomidorami i dorzuciłam fasolę.

Sos czosnkowy to śmietana Oatley




Jest niesamowicie smaczne ^^ Zjadłam dwie i pękam, więc są mocno zapychające ;D


czwartek, 11 lipca 2013

Chai na dobry początek dnia

Przepraszam, że pojawiam się tutaj tak bardzo sporadycznie :( Powodów jest kilka. Po pierwsze, nadal nie mam kuchni (wcześniej to było nawet zabawne, teraz już mnie autentycznie wnerwia). Po drugie, mam tyle pracy, że po powrocie do domu gotowanie jest ostatnia rzeczą na jaką mam ochotę. Po trzecie, cały swój wolny czas spędzam z Siostrą, która przyjechała na miesiąc do Polski (na stałe mieszka we Włoszech). Tyle wystarczy, żeby skutecznie mnie odciągnąć od blogowania.

Z kilku wegańskich nowości - byłam w nowym lokalu Veganz. Przyznam, że chociaż jest większy i lepiej zaopatrzony, to jednak oryginalna lokalizacja podoba mi się znacznie bardziej. Najlepszym produktem tam zakupionym okazał się chai do przygotowania z mlekiem roślinnym. To jest mój ulubiony napój na rozpoczęcie dnia. Do tej pory piłam go z mlekiem sojowym w koszalińskiej kawiarni Pauza (moje ulubione miejsce), a teraz mogę go sobie przygotowywać w domu. Pycha!



W Berlinie oczywiście poza zakupami nawtykaliśmy się wegańskich pyszności ;)

Pyszne bułki z fake meat.

Wiśniowy torcik...

... i mój ulubiony deser mango z nasionami chia.

Moje ulubione miasto zawsze wygląda ciekawie :)

Wybaczcie długą ciszę. Mam nadzieję, że w końcu doczekam się prawdziwej, pięknej kuchni. Tymczasem idę marudzić Mężowi ;) Buziaki1

sobota, 22 czerwca 2013

Kotlety z fasoli i ryżu

Zielone Love zainspirowała mnie TYM przepisem do zrobienia własnych kotletów. Zbierałam się chyba z tydzień, aby wreszcie stanąć w marnej imitacji mojej kuchni (nadal nie mam mebli w kuchni - zaraz będą trzy miesiące :/).
Wyszło mi 9 kotletów i spokojnie wystarczą przynajmniej na dwa dni. Dzisiaj zjedliśmy je z pieczonymi ziemniakami i sosem barbecue. Jutro planuję zrobić wegańskie burgery i wrzucę je do bułki.



Na zdjęciach wyglądają trochę jak ciasteczka owsiane :P 

Jedyna zmiana jaką wprowadziłam to zamiast ciecierzycy użyłam białej fasolki w sosie chili (dostępne w Kauflandzie). Dało to kotletom fajny, pikantny smak. 
Kleiły się strasznie do rąk i blendera, ale dałam radę :) Zuch dziewczyna ze mnie (chociaż bez siarczystego zaklęcia pod nosem się nie obeszło). Za to kotleciki wyszły smaczne i na pewno zdrowe!